Nauka angielskiego – cz. 1

Kiedy przyjechałam do Carlow sama oceniałam moją znajomość języka angielskiego jako poziom podstawowy. Uczyłam się w szkole i na studiach, ale nie był to mój główny język, zresztą wiadomo jakie efekty przynosi nauka bez możliwości praktyki i konwersacji. Ja od czasów studiów w ogóle nie miałam okazji do rozmowy po angielsku.

Trzeba było więc na początek sobie wszystko przypomnieć, od podstaw, od alfabetu, liczb, czasowników, cała gramatykę :) – więc przerobiłam kilka różnych internetowych kursów dla początkujących. Z tych fajniejszych to wymieniłabym:

Jeśli chodzi o naukę gramatyki to te strony są według mnie bardzo dobre: www.ang.pl oraz www.e-ang.pl

Na platformie YouTube jest mnóstwo kursów do nauki angielskiego, jest to świetna metoda nauki zwłaszcza jeśli ktoś jest „słuchowcem” :) Ja ostatnio znalazłam dwa kursy które szczególnie mi się podobają, ułożyłam z nich playlisty na moim kanale YouTube.

Pierwszy kurs to JĘZYK ANGIELSKI darmowy kurs – składający się z 51 części, zawiera GRAMATYKĘ, SŁOWNICTWO i ROZMÓWKI.

Jak dla mnie ten kurs jest świetny, dzięki niemu powtórzyłam sobie całą gramatykę, dowiedziałam się wielu nowych rzeczy i nauczyłam się mnóstwo słówek. Dzięki utworzeniu playlisty mogę odtwarzać sobie cały kurs, albo poszczególne lekcje. Dużym plusem tego kursu jest to że lekcje są krótkie ale konkretne.

Natomiast drugi kurs jest to kurs w całości tylko i wyłącznie w języku angielskim, wiec dużo dla mnie trudniejszy. English Conversation Learn English Speaking English Course English – kurs ma 75 lekcji, a każda z nich trwa około godziny, (aby przejść do kursu kliknij tutaj). Uważam ten kurs za bardzo ciekawy i szczególnie przydatny jeśli chodzi o wymowę i akcent. Kurs jest na zasadzie programu telewizyjnego, są scenki – „real live”, gramatyka – świetnie tłumaczona przez prowadzącą program. Na pewno długo jeszcze będę korzystać z tego kursu.

Na platformie YouTube można również uczyć się języka angielskiego słuchając swoich ulubionych piosenek i czytając ich tekst :D

O innych moich sposobach nauki angielskiego napiszę w kolejnych wpisach, a jeśli ktoś zna może jakiś ciekawy kurs to bardzo proszę o linka.

The following two tabs change content below.
Mycarlow.blog.pl powstał w drugim miesiącu mojego pobytu w Irlandii, a dokładnie 18 marca 2014 roku. Jest moją pamiątką z pobytu oraz przewodnikiem po Hrabstwie Carlow. Na blogu możecie wspólnie ze mną poznawać Irlandię, opisuję życie, kulturę, kuchnię, tradycje, atrakcje turystyczne, święta i wydarzenia.

11 przemyśleń na temat “Nauka angielskiego – cz. 1”

  1. ~Cwirek pisze:

    Witaj!

    Powiem szczerze, że nawet nie pomyslałem, żeby się poduczyć angielskiego z YT, który przecież ma w swoim brzuszysku wszystko :) Muszę się w to zagłębić i może uda się coś nowego wyłapać, coś utrwalić i generalnie poprawić mój ciągle mało konkretny i wyrazisty angielski :) Kurcze jaki ja byłem naiwny kiedyś, jeszcze w Polsce myślałem, że góra 6 miesięcy i angielski do głowy mi wejdzie. Nic bardziej mylnego, jestem tu już 9 lat prawie i dalej mam straszne braki. Oczywiście jest lepiej niż było, ale to w dalszym ciągu nie to. Jakiś toporny na naukę jestem + leniwy, bo człowiek jakby codziennie poświęcił godzinkę, to efekty byłyby bardziej niż pewne. Tyle się różnych głupich rzeczy robi za dnia, a przydatne, jak podszkolenie się w angielskim, idą w odstawkę.

    pozdrawiam serdecznie! ;)

    1. Myself pisze:

      Witaj,
      Mnie też tak mówili że jak wyjadę to 3-4 miesiące i będę mówić po angielsku, ale wcale tak nie jest, a uczę się prawie całe dnie (filmy, książki, kursy). Na razie po 3 miesiącach widzę malutki postęp -np. jak coś czytam czy oglądam po angielsku to widzę że coraz więcej rozumiem. A czasami mam tak że wszystko zapominam i najprostszego zdania nie umiem powiedzieć :)
      Na YT sporo jest tych kursów, o różnych stopniach trudności, wolę się w ten sposób uczyć niż samej czytać, i lepsze jest też niż słuchanie z mp3, bo tu słuchasz i widzisz :). Troszkę mnie zasmuciłeś że po 9 latach nadal czujesz braki w angielskim ale jednocześnie podniosłeś na duchu że nie mam się czym przejmować na razie moją słabą znajomością angielskiego, zobaczymy za rok :) Myślę że to jest też wina tego że zbyt dużo się przebywa z polakami i rozmawia po polsku, ale na to się nic nie da poradzić. Powinno się tak jak z nauka pływania -chyba od razu rzucić na głęboką wodę czyli znaleźć się w miejscu gdzie wszyscy mówią tylko po angielsku -wtedy angielski sam by wszedł do głowy.
      Dzięki że odwiedziłeś mojego bloga :)
      Pozdrawiam

  2. Zaproponowałaś bardzo fajne kursy, myślę, że to świetna droga, żeby podreperować swoje umiejętności :) uważałabym jednak z piosenkami – tam jest dużo różnych skrótów myślowych i slangu, który nie do końca jest poprawny gramatycznie, dlatego warto o tym pamiętać. Pozdrawiam!

    1. Dziękuję :) często jest tak że zbyt skupiamy się na nauce gramatyki i naszej poprawności gramatycznej więc nauka poprzez teksty z piosenek to taka alternatywa no i slang tez warto znać :)

  3. ~zaniczka pisze:

    Bardzo przydatny wpis, szczególnie dla takich jak ja.

    1. To miło mi jeśli się przyda :)

  4. ~Gradowa pisze:

    Kiedyś uczyłam się niemieckiego z fiszek. Mega pomogło. Gramatyki uczyłam się z jakiś kursów on line robiąc duzo ćwiczeń, ale mówienia najlepiej uczyć się w kraju, w którym króluje dany język ;)
    A teraz mam najlepszego nauczyciela od angielskiego – mojego chłopaka. Niesamowite jak wiele błędów popełniałam i nie zdawałam sobie z nich sprawy. Bo niestety w szkołach uczą podrećznikowego języka, nie tego, którego na prawdę się używa…

    1. Dokładnie, w Irlandii króluje angielski ale drugi najczęstszy język to polski, niespodziewanie dużo okazji aby rozmawiać po polsku zamiast angielsku. Gratuluję chłopaka! Mój już prawie 10 lat mieszka tu w Irlandii i sam świetnie zna angielski ale mnie uczyć nie chce :(

  5. ~xpil pisze:

    Ja trafiłem na początku do Donegal, angielski miałem baaaardzo podstawowy, a koledzy w pracy albo lokalni (akcent donegalski jest ładny, ale kompletnie niestrawny dla obcokrajowca), albo Szkoci, albo Walijczycy, albo spod Belfastu. Jak się człowiek nie obejrzał tak dupa z tyłu… Ale jakoś to poszło, chociaż żeby zacząć na przykład czytać książki po angielsku potrzebowałem prawie 10 lat. Najlepsza metoda to… nie ma najlepszej metody, bo każdy jest inny. Ja dawałem sobie w kość słówkami na http://www.ang.pl i próbowałem jak najwięcej rozmawiać z lokalnymi. Dziś zdarza mi się już blogować po angielsku – koślawo, bo koślawo, ale próbować trzeba, inaczej się nie da.

  6. ~Kasia pisze:

    No i tak się powinno uczyć, wpis na bardzo dobrym poziomie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>